Chciałabym dzisiaj opowiedzieć wam o sypkim pudrze z Manhattanu. Słyszałam o nim wiele dobrego, więc postanowiłam go wypróbować.
Zachęciło mnie w nim to, że nie jest w kamieniu, a chciałam wypróbować coś nowego. Znalazłam go w Rossmanie. Puder ten jest stworzony głównie do cery mieszanej i tłustej, czyli idealnie dla mnie. Nakładałam go moim pędzelkiem skośnym z Hakuro, ponieważ gąbeczka jest beznadziejna jak dla mnie. Ciężko było mi wysypać na wieczko taką ilość pudru jaką chciałam. Przy tym niezwykle się pylił, więc wszystko dookoła było brudne. Matuje dobrze, jednak po 3-4h zauważyłam, że moja skóra zaczyna błyszczeć i to dość mocno. Następną jego wadą jaką zauważyłam jest to, że lekko brązowieje na skórze, głównie w miejscach gdzie nanoszę korektor. Niestety są tylko dwa odcienie: Natural i Beige, więc nie ma wielkiego wyboru. Dla bardzo jasnej skóry myślę, że może się nie nadawać. Ale może warto spróbować, u każdego może być inaczej.
PLUSY:
- dobrze matuje
- nie zapycha cery
- dostępność
MINUSY:
- nie jest zbyt tani
- brązowieje na twarzy (problem opisany u góry)
- strasznie się pyli
- nie trzyma się długo na twarzy
Cena: ok. 30zł
Czy kupiłabym ponownie? Nie.
Wszystko co napisałam jest jedynie moją opinią, u innych puder może sprawdzać się inaczej.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz